   |
 |


Pod koniec lutego wróciłem z Cabo i od razu wpadłem w zimowy wir obowiązków. Miesiąc później mieliśmy jechać na snowboard do Włoch, Livigno. Cztery tygodnie zleciały mega szybko, dodatkowo w międzyczasie na łopatki rozłożyły mnie zatoki więc w góry jechałem całkiem wypompowany z energii.
Pierwszy dzień(niedziela) to jak zawsze rozgrzewka, warunki były spoko - słońce, zero kolejek i dobrze przygotowany stok ale poza trasą śnieg był zmrożony i nie było szansy na freeride. Wieczór miał być spokojny ale od razu ruszyliśmy na ostro atakując jedną z lokalnych tanc bud. Najlepszą akcją w klubie było przeszkolne pomieszczenie dla palaczy, poza którym nie wolno było palić w lokalu - wypas opcja!
Trzeciego dnia (wtorek) dopadł nas kryzys zakwasów i ogólnego zmęczenia. W środę wieczorem zaczął padać śnieg, który sypał jeszcze następnego dnia rano. Na stoku (motolino) byliśmy wcześnie więc mieliśmy pierwszeństwo do całego puchu. Jeździliśmy do 16:00, chyba ani razu nie zjechaliśmy regularną trasą. Na koniec dnia z Kubą zaliczyliśmy mega zjazd w puchu – jak dla mnie najlepszy dzień w snowboardowej karierze.
W piątek pojechaliśmy na przeciwną stronę doliny (Carosselo), jeździliśmy tam tylko pierwszego dnia, a pozostałe dni na Motolino więc fajnie było pośmigać w nowym miejscu. Śnieg był lekko mokry mimo to jazda była przednia. Dziewczyny szybko zawinęły się do domu więc mogliśmy z Piotrkiem pojeździć w swoim tempie. Zjeździliśmy całą górkę, głównie polując na jeszcze nie rozjeżdżony śnieg. Najlepszy przejazd tego dnia zakończył się spotkaniem z Carabinieri, którzy byli łaskawi i dostaliśmy tylko pouczenie, normalnie kosztuje to kilka setek euro i utratę karnetu. Dowiedzieliśmy się że w Livigno nie wolno jeździć poza trasami! Na szczęście był to ostatni dzień i jeden z ostatnich zjazdów.
Wyjazd mega udany, zresetowałem głowę, sześć dni jeżdżenia w każdego rodzaju warunkach – od zmrożonego stoku po mega puch. Prawie każdy dzień ze słońcem, strefa wolnocłowa i pozytywny włoski klimat. Największym szokiem była ilość polaków w tym miejscu. Na stoku było 90% naszych rodaków, 5% czechów i pozostałe 5% to inne nacje europejskie. Do tego stopnia Polacy opanowali ten włoski kurort, że jedna z firm (Jafi-Sport) organizująca wyjazd z Polski do Livigno ściągnęła Tede i Kaste, którzy kręcili bibę w lokalu. Miejsce godne polecenia.
ps. Z ciekawości po powrocie sprawdziłem w jakich górach dokładnie byliśmy :) Alpy Retyckie – część Centralnych Alp Wschodnich, stanowiąca zarazem najwyższą strefę w obrębie Alp Wschodnich. Najwyższy szczyt - Piz Bernina (4049 m n.p.m.). Alpy Retyckie zajmują znaczny obszar na styku granic Szwajcarii, Włoch i Austrii. Nazwa Alp Retyckich wywodzi się od starożytnego plemienia Retów i pochodzącej od nich nazwy rzymskiej prowincji Recji obejmującej m.in. obszar Alp Retyckich.
ps.2. A tutaj jest mapka tras które ujeżdżaliśmy.
ps.3. W środę strzała na Maui :) i to nie jest prymaaprylis.
28 marca '09
|

| 2 kwietnia 2009 (11:50:11) - Bogo, napisał/a : | |   |
| Tym razem dolacialem na Maui zgodnie z planem bez zadnych nie planowanych noclegow po drodze. W Chicago bylo troche goraco, bo jak tylko dobieglem do samolotu to odrazu odlecial, szczesliwie ze mna na pokladzie :)
| | | 2 kwietnia 2009 (23:11:46) - Carlos, napisał/a : | |   |
| Szkoda ze nie bylo czasu chociaz postawic klocka w Chujkago w ramach protestu. Znam 2 podrozników co w ten sposó zanieczyscili Sears Tower w tym ochydnym miescie :-)
| | | 2 kwietnia 2009 (23:31:11) - Anonim, napisał/a : | |   |
| Komentarz do posta z 2 kwietnia 2009 (23:11:46) napisanego przez Carlos :
ja znam Piaska
| | | 6 kwietnia 2009 (10:20:29) - Rudy, napisał/a : | |   |
| Niezly przeskok z Livigno do Maui!:)
Ja z ekipa tez bylem na nartkach!;)
Pozdrawiam!
rudy
http://www.stamar-karpacz.pl/?page=aktualnosci_wiecej&am p;id=1
| | | 8 kwietnia 2009 (21:31:01) - Bogo, napisał/a : | |   |
| Miron podeslal mi dwa filmik z tamtych okolic :)
http://vimeo.com/4045007
http://vimeo.com/3501933
| | | 9 kwietnia 2009 (09:59:53) - Rudy, napisał/a : | |   |
| Siemka!
Na tym drugim filmiku malolaci niezle daja czadu!
Juz bysmy chyba nie nadazyli!
Chociasz tez mamy pare filmikow z wyjazdu!No i pewnych momentow w naszym wieku malzenskim sie nie filmuje!;)
Pozdrawiam!
rudy
siebypoplywalocos!:) juz!
| | | 11 kwietnia 2009 (22:33:05) - Piłka, napisał/a : | |   |
| Ej... Chłopak......... z "Sieplywa" .... Napisz lepiej co robisz tam daleko.... na śmiesznej wyspie.... "M" MAUI ???? Gdzie każdy by oddał jaja za przyjemność...... (oprócz kobietek :) ....... czekamy na info ?? hihi.... :)
| | | 24 stycznia 2010 (17:57:01) - Czesiu, napisał/a : | |   |
| pamiętny pożar
http://nasza-klasa.pl/profile/26075741/gallery/album/5/29
| |
|
 |