www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl


_alienHome_alienHome
_alienHome_alienHome






Boa Vista 2011


To były trzy mega tygodnie. Na Boa Viste dotarliśmy rano 30 grudnia i prosto z lotniska pocisnąłem na wodę, bo warun już czekał. Jak zajeżdżałem na spot to widziałem tylko spray Robercika rezającego po falach. Wieczorem czekała nas biba sylwestrowa, o 23:30 na całej wyspie wysiadło zasilanie i jedynym oświetleniem pozostały gwiazdy. Długo nie potańcowaliśmy - zmęczenie po podróży i pływaniu wygrało z sylwestrową imprezą.

Ta wyprawa była trochę inna ze względu na Sowę, która była w trzecim miesiącu ciąży jak przylatywaliśmy na wyspę. Pierwotnie planowaliśmy zostać z miesiąc, ale ciężarna się lekko podtruła w międzyczasie, co kosztowało ją prawie tydzień w łóżku. Dodatkowo, w dniu wylotu z Polski, na spontonie odwiedziliśmy urząd stanu cywilnego i pani powiedziała że możne nas zamienić w oficjalną rodzinę 11 lutego. Także połączenie jej perturbacji żołądkowych, ciąża i ślub, który musieliśmy ogarnąć po powrocie, skrócił nasz pobyt o tydzień i 23 stycznia wskoczyliśmy w samolot powrotny.

Jednak zanim dojdziemy do powrotu to jeszcze były wspomniane trzy tygodnie wypasionej zabawy. Każdego dnia było pływanie, lepsze lub gorsze ale ani razu nie było narzekania. Brałem 5.0 lub 5.3, deskę 80L i jechana.

Poza sprzętem windsurfingowym na wyspę przytaszczyłem 120m kabla sieciowego oraz antenę kierunkową do internetu. Wycelowałem ją w główny skwer miasteczka Sal Rei, gdzie był darmowy internet i tym samym mieliśmy net za freekola w apartamencie. Doszło do tego że pod naszymi drzwiami siedziało z 10 osób z laptopami i klikali - można?

Podczas naszego pobytu zaliczyliśmy kilka tripów. Wypożyczyliśmy fury i ruszyliśmy na południe do Ervatao. Innym razem prze atakowaliśmy wrak na północy - mocny on-shore ale fajne widoki. Kilka razy podczas jazdy pick-up'em po plaży na spot było już gorąco ale ani razu nie daliśmy się zakopać. W przeciwieństwie do ekipy która, po naszym wyjeździe zaliczyła dachowanie - leszcze!

Przez trzy tygodnie nakręciliśmy sporo materiału video. Kamerowałem z plaży i z wody oraz montowaliśmy goPro gdzie popadnie. Wstyd się przyznać ale cały materiał przez pomyłkę wywaliłem z dysku będąc później na Maui, na szczęście Robercik i Klona mają większą część tych plików u siebie na dysku więc ciągle jest szansa na sklecenie filmu z Cabo.

Tegoroczny wyjazd jak i zeszłoroczne był wypasiony, w takim miejscu, z taką ekipą nie może być słabo. Po powrocie do Polski, pobawiliśmy się na ślubie, chwila przerwy i przyszedł wyjazd na Maui na koniec marca, ale o tym innym razem.

Aloha, Bogo.


1 lutego '11










































































Autor zdjęć - Sowek i Bogo










_wsteczKrok_start_doG�ry_kontakt


www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl