www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl


_alienHome_alienHome
_alienHome_alienHome






Świętego Mikołaja niema
a prezenty robią rodzice. Pierwszy dzien wyprawy do Lizbony.

Dotarliśmy szczęśliwie na miejsce do Lizbony, co ważniejsze cały sprzęt surfowy dotarł w jednym kawałku. Parokrotnie widzieliśmy jak odważna obsługa lotniska chciała się z nim uporać w pojedynkę, ale szybko przekonywali się ze będzie im potrzebne wsparcie.



Pierwszy normalny dzień, czyli niedziela, według windguru miał być mega wietrzny, prognozowano 7m fale i wiatr do 40kts. Jednak za nim dotarliśmy na Guincho zaliczyliśmy cudowny trip na zamek, po którym poza schodami nie zostało nic - uwielbiam zamki.

Szczęśliwie kolejny punkt wycieczki było Cabo da Roca (najbardziej na zachód wysunięty kawałek Europy). Tam ujrzeliśmy pierwsze konkretne fale tego wyjazdu. Następny punktem na trasie objazdowego cyrku było Guincho. Już z oddali było widać kłębiące się tam fale, ale dopiero jak dotarliśmy na miejsce ukazał się naszym oczom prawdziwy żywioł. Takich fal jeszcze nie widziałem na żywo - mega wałki.



Niestety okazało się że poza mega wałkującymi się donaldami nie ma nic więcej. Wiatr utrzymywał się na poziomie nierównych 3-4B w porywach do 5-6B. Wiatr był zbyt nierówny aby wypuścić się w ten kipiel. Co więcej na spocie nie było nikogo pływającego, więc to był kolejny znak. Carlos zadzwonił do lokales'a aby dowiedzieć się gdzie oni dziś pływają - Francesco oznajmił, że udaje się na południe od Lizbony co by wymagało 2h jazdy bez gwarancji jakiegokolwiek pływania, więc pozostaliśmy w okolicy Guincho.

Skoro nie da się pływać ruszyliśmy na surfing do Carcavelos, po drodze zatrzymując się przy mega falach, które rozbijały się o skały montując dobrą fazę - niesamowita kipiel, niezłe show.



W Carcavelos wiatr wiał od brzegu i wchodziły piękne wałki do surfingu. Na wodzie było ze sto fok czających się na swoją fale, niesamowity widok. Na początek wypuścił się Carlos, aby poskromić ocean, po godzinie ja wskoczyłem na jego dechę - długa 6,8'. Pierwszy raz stałem na profi desce do surfingu - trochę za mała do nauki mimo to walka była ostra.

Po 19:00 dobiliśmy do naszego mieszkanka, wbijając się na mały shopping po drodze.


26 grudnia '04
















































Autor zdjęć - Cała ekipa







27 grudnia 2004 (20:47:25) - qba libre, napisał/a :
moj samolot odlecial dzisiaj beze mnie i tez 200EUR poszlo sie.... ostatni raz w zyciu praca jest wazniejsza od surfingu!! bawcie sie dobrze, objedzcie jedna falke i wychylcie kufel Sagres za mnie!! :(.....


27 grudnia 2004 (20:52:10) - witek prytek (prytek at poczta dot onet dot pl), napisał/a :
no wyglądacałkiemnieźle, zwłaszcza falei ocean robią wrażenie. widoki godne po zazdroszczenia





_wsteczKrok_start_doG�ry_kontakt


www.campersystem.pl << Kolumny do dystrybucji prądu i wody dla kamperów. Infrastruktura dla kamper parków >> www.campersystem.pl